
Wczoraj ubraliśmy się ładnie, elegancko, z gustem, i wybraliśmy się do Litewskiego Narodowego Teatru
Opery i Baletu, na
Romeo i Julię, balet w 3 aktach! do muzyki Sergiusza Prokofiewa. Kupiliśmy bilety stojące za 10 litów (na 30 min do spektaklu zostały tylko miejsca stojące lub w loży honorowej za 120 litów. Wybraliśmy stojące, bo tańsze.) Sala była pełna, ale i tak wypatrzyliśmy dwa puste krzesełka których nikt nie zajął, więc skorzystaliśmy z nich z wielką radością. Niestety po pierwszej przerwie nastąpiła niezrozumiała dla nas rotacja miejsc i jakaś starsza pani zajęła nam jedno krzesełko. Ze względu na dobre wychowanie, barierę językową i to, że nie mieliśmy prawa do tego miejsca, nie zwróciliśmy owej starszej pani uwagi, co zaowocowało tym, że M siedziała wygodnie do końca, a T podpierał ściany. O tym czy spektakl nam się podobał czy nie wspominać nie będziemy, bo niektórym podobał się bardziej, innym
nato
miast mniej. Wspomnieć natomiast chcemy o samym budynku teatru, który pod względem architektonicznym jest bardzo ciekawy. Najlepiej prezentuje się z zewnątrz, po zmroku gdy przez szklane szyby widać świecące, ogromne, złote żyrandole. Chcieliśmy zrobić zdjęcie, ale zanim dopchaliśmy się po spektaklu do szatni, ubraliśmy się, okrążyli teatr celem znalezienia najlepszego ujęcia i rozłożyli sprzęt fotograficzny, wyłączyli światła, zgasili żyrandole i zamknęli teatr :) Jeszcze kiedyś będziemy tamtędy przechodzić!
Zresztą z wewnątrz też prezentuje się całkiem nieźle:


3 komentarze:
Na pierwszym zdjeciu widac duzo wolnych miejsc ! M.
bo to tak zwany antrakt,
http://pl.wikipedia.org/wiki/Antrakt
No tak o antrakcie nie pomyslalam - jak widac w Paryzu nie bywam zbyt czesto w operze !!M
Prześlij komentarz