wtorek, 14 października 2008

Do Kłajpedy.

W zeszły poniedziałek po zajęciach pojechaliśmy do Kłajpedy -> bo to trzecie co do wielości miasto na Litwie, jedyny port, wyjątkowa przyroda itd, itp.

Nie zamieszczamy żadnego zdjęcia z wileńskiego dworca, z którego wyruszyliśmy, bo cóż tu pokazywać? Dworzec kolejowy jest w miarę odnowiony i jeśli nie zechce się nam do toalety, można nawet odnieść wrażenie, że jest dosyć schludny. Przyjedziecie, zobaczycie!

Pociągiem do Kłajpedy jedzie się 4.5 godziny za 24 lita od studenta, z ciekawymi widokami.(Autostopem w drugą stronę jedzie się 3 godziny, za darmo, z tymi samymi widokami, a jeszcze może się trafić, jak nam, pierwszy w życiu poznany krupier, Rosjanin z pochodzenia, Wania.)
Po przebytej w półśnie trasie, wysiedliśmy na małym dworcu w Kłajpedzie, gdzie czekała już na nas poznana przez CouchSurfing (To taka samoorganizująca się sieć ludzi z całego świata, którzy na parę nocy chętnie udostępniają miejsce do spania. Przyjemna sprawa.)przewodnicząca jednego z największych klubów ekologicznych na Litwie, Egle. Nastąpiły zwyczajowe przywitalne grzeczności i udaliśmy się z nią na zakupy do ... Maximy. W trakcie jazdy samochodem Egle i Karolis, jej podwładny z eko - klubu, tłumaczyli, że w prawdzie walczą z takimi konsumenckimi przybytkami jak Maxima, ale o tej porze już nic innego nie będzie otwarte, a przy płaceniu Egle wyjęłą kartę stałego klienta : )

To wyżej wspominany eko - klub i równocześnie mieszkanie Egle.
Tu też nocowaliśmy.


3 komentarze:

Unknown pisze...

....CS,,:) powiedziałabym nawet że bardzo przyjemna sprawa:)))

Anonimowy pisze...

tomciu ile patykow do kominka wzioles od tomka?

Anonimowy pisze...

nie wiedzialem ze na plazy sie siedzi w kurtce!!! bo ze na lawce to jeszcze moge zrozumiec